Obrona Krzyża
Czytam właśnie relacje straży miejskiej z 3 sierpnia pod krzyżem (Pałac Prezydencki). Sceny są... komiczne... aż trudno uwierzyć że do tego byli zdolni ludzie starsi. - Np. ok. 60-letni ″obrońca″ z różańcem na szyi i ze zbitym z konarów brzozowych krzyżem nie wydawał się osobą groźną. A jednak podjął szarżę na moich ludzi - opowiada Staniszewski. - Krzyż służył mu do dźgania funkcjonariuszy, jak dzida. Druga dłoń też była uzbrojona. Miał na niej rękawicę, do której między palcami ponabijał gwoździe. Atakując krzyżem, jednocześnie próbował dźgać rękawicą. Dobrze że w takiej atmosferze zostało wstrzymane przenosiny krzyża. Nie pojmuje zupełnie jak mogło dojść do czegoś takiego. Słusznie że strażnicy miejscy poszkodowani w tych zajściach zamierzają zgłosić to prokuraturze. To jest zwyczajne chuligaństwo.